środa, 18 czerwca 2014

Blogosfera, czyli szał blogów cz. II

W ostatnim poście wspomniałam o zarobkach związanych z prowadzeniem bloga. W dzisiejszej notce chciałabym się troszkę rozpisać na ten temat, ponieważ jakiś czas temu ta sprawa poruszyła media, a głównie portale plotkarskie. Jak to jest? Czy rzeczywiście na blogu można zarabiać? Jeśli tak to ile i w jaki sposób?

Jak to w życiu bywa, ile osób tyle opinii na dany temat. Wielokrotnie czytałam wypowiedzi blogerów na ten temat i większość z nich pisała, że owszem, blog = zarobki. Sporo osób uważa, że dzięki prowadzeniu bloga zarabia się kokosy. Tak naprawdę zarobki są ściśle powiązane ze współpracą z różnymi firmami czy też markami. To nie jest tak, że firma, z którą nawiązuje się współpracę wysyła nam na konto okrągłą sumkę. To byłoby niedorzeczne. Na blogach, które obserwuje widzę często recenzje nowych kosmetyków, które otrzymała blogerka właśnie w ramach współpracy. To samo się tyczy marek produkujących ubrania, akcesoria, buty czy torebki. Wysyłają blogerom kilka rzeczy ze swoich kolekcji, a warunkiem otrzymywania kolejnych paczek jest zaprezentowanie ubrań na blogu z odnośnikiem do strony firmy.

Spore zamieszanie wywołała sprawa Kasi Tusk, która rzekomo za prowadzenie swojego bloga otrzymywała (chyba z powietrza) od 30 do 50 tysięcy złotych MIESIĘCZNIE. No wybaczcie, ale jest to na tyle absurdalna sytuacja, że ciężko to w jakikolwiek sposób skomentować. Uważam, że w kwestii prowadzenia blogów i zarabiania na nich nie można mówić o aż tak wysokich kwotach.

Jak wy uważacie, czy da się zarobić na blogu? Czy sami nawiązywaliście współpracę z jakąś firmą?

niedziela, 8 czerwca 2014

Blogosfera, czyli szał blogów.

Coraz częściej w sieci pojawiają się blogi o bardzo różnorodnej tematyce. Od pospolitych blogów modowych/gastronomicznych/lifestyle 'owych poprzez blogi bardzo osobiste, krytyczne czy też łączące wszystkie typy blogów. Jak to jest, co nakłania do prowadzenia bloga?

Zacznę od tego jak ja dojrzałam do decyzji "siadam, piszę bloga, może coś z tego będzie". Zaczęło się całkiem niewinnie, bo od pisania "do szuflady" o wszystkim i o niczym. Pisałam krótkie opowiadania, przemyślenia na temat różnych spraw. Wiele osób, które przez przypadek przeczytały moje teksty mówiło "musisz pisać, kiedyś albo założysz bloga albo napiszesz książkę". No zobaczymy jak to właśnie będzie.

Póki co, jestem posiadaczką dwóch blogów, które prowadzę z ogromną przyjemnością. Długo się zastanawiałam, czy jest sens zakładania bloga. Ale po wielu namowach zmotywowałam się i zaczęłam pisać. Idzie mi to raz lepiej, raz gorzej. Każdy ma swój gorszy czas i potrzebuje przerw, nawet od tego, co daje mu tak ogromna satysfakcję. Stąd właśnie pojawiła się dość długa nieobecność na tym blogu, bo stali czytelnicy wiedzą, że na drugim blogu działam i pisze.

Wielokrotnie czytając odpowiedzi blogerów na pytanie "czemu piszesz bloga, czym on dla Ciebie jest, jak zareagowali znajomi" widziałam odpowiedzi "z nudów, bo to modne, bo wszyscy teraz piszą, bo można na tym zarobic". Modzie podobno nie należy ulegać, wszyscy piszą, ale nie każdy potrafi napisać coś sensownego, a kwestia zarabiania na blogu to materiał na osobny post.

A jak zaczęła się wasza przygoda z blogowaniem?

środa, 16 kwietnia 2014

#4

Ciężko jest wrócić. Do pisania, do zwierzeń, do ponownego otwarcia. Poddałam się na jakiś czas, uległam czemuś, co zabiło wszelkie chęci do działania. Jakiś czas temu pisanie było codziennością, wręcz rytuałem. Było przyjemnością, choć nie zawsze pisałam o rzeczach miłych i przyjemnych.  A jak to będzie teraz? Wrócić i starać się wszystko odbudować? 

Na samym początku chciałabym wszystkich przeprosić za tak długą nieobecność na blogu. Można powiedzieć, że "odwróciłam się" od niego, by w spokoju móc zająć się swoimi prywatnymi sprawami. Nie wszystko jest załatwione, nie wszystko udało się naprostować, ale próbuję. Z każdym dniem przybywa mi siły, ale są momenty, w których góruje nade mną bezsilność. Ale postanowiłam jedno. Jeśli już o coś walczę, to walczę do samego końca. Mimo wszystkich przeciwności  jakie spotykam na swojej drodze. Warto walczyć o to co daje nam szczęście.

Jedyne co mogłabym jeszcze wam przekazać: walczę o powrót tutaj. I mam nadzieję, że Wenus w garniturze zostanie ponownie przyjęta. Jeśli ktoś miałby jakieś pytania to możecie pisać w komentarzach.

Ściskam,
Wenus.

 

poniedziałek, 24 lutego 2014

#3

Wracam. Ze zdwojoną siłą, z ogromnymi chęciami oraz świeżymi pomysłami. Mam nadzieje, że wciąż tu zaglądacie. W najbliższym czasie pojawi się nowy post. Czy jest temat, który chcielibyście poruszyć bądź chcecie poznać moje zdanie w jakiejś sprawie?  Swoje propozycje piszcie w komentarzach.

Ściskam.
Wenus.

poniedziałek, 17 lutego 2014

#2

Wszystkich oczekujących na nowy post serdecznie przepraszam. Nadszedł taki czas, który wymaga wielu przemyśleń i podejmowania decyzji. Mam nadzieje, że jeśli tu wrócę to znajdę osoby, które zaglądają na bloga. Kiedy powrót? Niedługo..

Ściskam.
Wenus.

wtorek, 4 lutego 2014

Likes for likes, czyli co z tym fejsbukiem.

Żyjemy w czasach, gdzie coraz więcej osób korzysta z różnych portali społecznościowych takich jak Facebook czy Twitter. Mówi się "nie masz konta na facebooku/Twitterze - nie masz życia"   A jak to wygląda naprawdę? Kto korzysta z portali społecznościowych i po co?

Czasem obserwując to, co dzieje się na Facebooku jestem w szoku. Nie chodzi mi tu o bezsensowne strony typu "studniówkowa dupa z Wrocławia" bo to akurat jest temat na osobny post. Ale chodzi mi o ludzi, którzy są typem fejsbukowych fejmów. Zbierają setki, a czasem tysiące lajków za zdjęcia czy posty udostępniane na tablicy. Jak to robią i po co tak w zasadzie im te lajki? Wszechobecny spam, który szerzy się na Facebooku jest nie do zniesienia przynajmniej dla mnie. Gdy widzę kolejny post typu "szukamy 5 osób, które polubi stronę xyz" naprawdę zastanawiam się: po co.. Kolejne wiadomości w stylu "hej, polubisz moje zdjęcia/fun page/whatever.." na co to komu? Zwykłe i naprawdę niepotrzebne zasypywanie skrzynki..

Kolejna strona, na której aż się roi od internetowych gwiazdek i fejmów. Mianowicie chodzi o serwis ask.fm. Miliony głupich pytań o nic. Nie powiem, są konta, na które wręcz warto zajrzeć i dowiedzieć się pewnych rzeczy np o blogerach. Ale "pytania" typu: "obserwujemy, lajk za lajk, wymiana prezentami, 5 za 5 pytań" no wydaje mi się, że poziom intelektualny niektórych internautów daleko wykracza poza pewne granice.

A wy co sądzicie o zbieraniu kolejnych lajków?

sobota, 1 lutego 2014

Fenomen Ewy Chodakowskiej.

Ewa Chodakowska. Kim jest? Skąd się wzięła? Czym sobie zasłużyła na miano "trenerki wszystkich Polek"? Z pozoru zwykła kobieta, trenerka personalna. Od kilku miesięcy wciąż jest o niej głośno.

Kobieta sukcesu? Z pewnością. W grudniu wydała swoją drugą książkę, napisaną wraz z mężem Lefterisem, niedawno otworzyła swoja siłownię Bebio. Ma około 750 tysięcy lajków na Facebooku. Polki ja wręcz uwielbiają, ćwiczą wraz z Chodakowską, przechodzą metamorfozy, zmieniają się na lepsze. Ewa mówi "bądź lepszą wersją siebie", "zacznij od dziś, nie odkładaj nic na jutro" Motywuje coraz więcej osób do działania. I osiąga sukces, pomagając innym.

Jest grupa osób, które nie przepadają za Chodakowską. Uważają, że robi to wszystko dla kasy, by było o niej głośno. A jak jest naprawdę? Można się tylko domyślać. Uważam, że Ewa robi to wszystko, bo chce pomagać innym i lubi motywować innych do działania, by zmienili swoje życie. Wydaje się naprawdę miłą kobietą i nie rozumiem osób, które hejtują ją na każdym kroku. A to, że przeszła operację powiększenia piersi, a to ze a to, że jest brzydka, że mogłaby usunąć bliznę, która ma na brzuchu. Pytanie: po co?

Przyznam szczerze, sama próbowałam nie raz ćwiczyć z Chodakowską, stosowałam się do jej rad zawartych w książce, wprowadziłam zdrową dietę i tak żyłam przez jakiś okres czasu. Początkowo to była męka. Ale z upływem czasu dzień bez treningu czy jakiejkolwiek aktywności fizycznej był dla mnie dniem nudnym, wręcz zmarnowanym. Chodakowska naprawdę potrafi zmotywować do działania i dzięki niej można osiągnąć naprawdę spektakularne efekty.

A wy co sądzicie o Chodakowskiej?

czwartek, 30 stycznia 2014

Ideały - czy istnieją?

Pewnie każda kobieta, będąc małą dziewczynką marzyła o księciu z bajki.. stereotypowy wysoki, dobrze zbudowany blondyn o niebieskich oczach, zabójczo przystojny. Ej, chwila.. Czy taki mężczyzna istnieje? Czy to tylko taki typ mężczyzny jest ideałem?

Jakich mężczyzn lubimy? Kogo można nazwać ideałem? Szczerze? Uważam, że nikogo. Nie ma ludzi idealnych. Ani pod względem wyglądu, ani pod względem charakteru czy zachowania. Można odbierać kogoś jako potencjalny ideał, ale w rzeczywistości dana osoba nim nie jest. Każdy z nas ma wady. I nic tego nie zmieni.

Czasem słyszę "on jest idealny, wręcz perfekcyjny" Tak? Jesteś pewna? A jak kłócisz się z nim i wytykasz mu błędy to nadal jest taki idealny? Wątpię. Postrzeganie kogoś jako osobę perfekcyjną jest ogromnym błędem. Spodziewamy się, że nasz partner czy partnerka będzie lubił to co my, a w rzeczywistości różni nas bardzo wiele. My kobiety lubimy oglądać seriale, a mężczyźni wolą mecze, my wybieramy się na zakupy, oni zdecydowanie wolą paintball. Ale o to w tym chodzi. By dwie zupełnie różne osoby potrafiły się ze sobą dogadać.

Szanując innych ludzi i biorąc ich takimi jakimi są również będziemy traktowani w ten sposób. A wy jakie macie zdanie na temat ideałów?

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Miłość do przesady.

Miłość.. Jak to z nią jest? Jak poznać ze kogoś kochamy, jak odróżnić miłość od zwykłego zauroczenia? Czym w ogóle jest miłość? Jak się objawia i jakie konsekwencje oraz korzyści niesie ze sobą?

Co to takiego ta cała miłość? Uczucie, to oczywiste, w dodatku bardzo silne uczucie.. Ale jak można zdefiniować miłość? Wydaje mi się, że każdy rozumie to pojęcie inaczej. Dla mnie miłość zaczyna się wtedy, gdy kończy się myślenie o sobie i swoim szczęściu, a zaczyna się myśleć o obustronnym szczęściu płynącym z wspólnych relacji. W skrócie miłość jest wtedy gdy zaczyna się "my" a konczy"ja".  Niektórzy mylą miłość z zauroczeniem. Zauroczenie jest pewnego rodzaju wstępem do zakochania. Jest to ekscytacja drugą osobą, wszystkim znane nogi niczym z waty oraz szalone motylki w brzuchu.. Zauroczenie jest z reguły Krótkotrwałe nie tak jak miłość.

Ktoś kiedyś w rozmowie ze mną porównał miłość do roślinki. O którą trzeba dbać, która trzeba pielęgnować, bo jeśli nie to roślina zmarnieje i zacznie obumierać.. To samo może być z miłością. Jeśli nie będzie się o nią dbać, miłość -  tak jak ta roślinka - zacznie obumierać..

Czy można się uzależnić od miłości? Oczywiście, jak od wszystkiego. Po czym poznać, że jesteśmy uzależnieni od miłości, od drugiej osoby? Nadmierne kontrolowanie, zazdrość, wręcz nieznośna, chęć zamknięcia drugiej osoby w odosobnieniu by móc mieć ją tylko dla siebie.. Ktoś może powiedzieć ze to jest jakby normalne, że jesteśmy zazdrośni, że chcemy mieć ciągle bliską osobę przy sobie.. No może i jest normalne, ale jeśli to wszystko otrzymujemy w nadmiernych ilościach.. Czerwona lampka. Coś jest nie tak. Takie osoby, ktore żyją tylko miłością i druga osobą zazwyczaj nie mają nic poza tym.. Żadnych przyjaciół, żadnego hobby, nic.. Miłość przysłoniła wszystko, stała się całym życiem..

Co wy o tym sądzicie, jakie jest wasze zdanie?

"Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty, to tez nie diabeł rogaty, ani miłość kiedy jedno płacze, a drugie po nim skacze.. "

sobota, 25 stycznia 2014

Gdy czas kogoś zabiera..

Jak to jest gdy odchodzi ukochana osoba?  Nie chodzi mi tu o rozstanie z partnerem czy też Krótkotrwałe rozstanie z powodu wyjazdu. Chodzi mi o rozstanie spowodowane śmiercią drugiej osoby. Jak się zachować gdy umiera mama, tata, brat, siostra, mąż czy żona.

Do napisania tego postu zainspirował mnie film pod tytułem "PS Kocham Cię" (swoją drogą serdecznie polecam, świetny film!). Opowiada on piękną historię. Standardowo jest ona i on, są szczęśliwi ze sobą , wiadomo bywają między nimi kłótnie, które możemy zobaczyć już na samym początku filmu. Mimo to kochają się i są ze sobą do końca. Nagle główny bohater umiera z nieznanego dla widza powodu.. Ale ktoś może powiedzieć "jak to, przecież dopiero ten wariat tańczył w bokserkach dla swojej żony, a teraz co? Zostały po nim prochy." no niestety. Każdy prędzej czy później umrze, ale jak się do tego przygotować. Holly (bohaterka filmu) mimo to ze utraciła najważniejszą osobę w swoim życiu, na jego pogrzebie uśmiechała się i śmiała słysząc ulubioną piosenkę męża, śpiewaną przez gości i samego księdza.

Każdy inaczej będzie przeżywał śmierć kogoś bliskiego. Jedna osoba zamknie się w mieszkaniu na kilka tygodni, odetnie się od świata rzeczywistego i pogrąży się w smutku i żałobie. A druga. Zniesie to bardzo neutralnie. Z myślą "no okej, umarł / umarła, ale życie toczy się dalej, może tam jest mu / jej lepiej."  kolejna osoba zniesie to pozytywnie, chociaż ciężko myśleć pozytywnie o czyjejś śmierci... Ale są takie osoby, które po śmierci kogoś bliskiego pomyślą "juz go / jej tu nie ma, ale jest w moim sercu, w  moich myślach i wspomnieniach i pewnie nie chce żebym po nim / niej płakała czy rozpaczała" 

Ja jestem osobą, która podchodzi bardzo emocjonalnie do pewnych spraw. Jeśli chodzi o śmierć kogoś bliskiego to do tej pory przeżyłam trzy pogrzeby bliskich mi osób i za każdym razem ciężko mi było dojść do siebie. Początkowo był szok, dużo łez.. Ale po dwóch czy trzech dniach dochodziłam do siebie i myślałam, że osoba którą właśnie straciłam nie chce bym cierpiała z powodu jej śmierci.

"Nie ważne gdzie jestem i w jakim jestem stanie -  kocham Cię. "

piątek, 24 stycznia 2014

Przyjaźń. Z czym to się je.?

Przyjaciel. Kto to jest i do czego nam potrzebny.? Kogo możemy nazwać swoim przyjacielem.? Są osoby, które przyjacielem nazywają każdą napotkaną na swojej drodze osobę. Ale są także osoby, które odróżniają przyjaciela od zwykłego znajomego/kolegi/koleżanki. Jak ich odróżnić.? Jak zapracować na prawdziwą przyjaźń.?

Przyjaciel jest to osoba, która będzie nas wspierać w trudnych chwilach, kopnie nas w tyłek gdy będziemy się poddawać, upije się z nami do nieprzytomności, zrobi najgłupsze rzeczy świata, pokłóci się z nami jak nikt inny i jak nikt inny będzie się z nami godzić. Przyjaciel jest niczym brat/siostra wybrany/a przez nas samych. Zwykle wyróżnia się przyjaźń damsko - damską i męsko - męską. A co z damsko - męską.? Nie istnieje.? To już zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Jak wyglądają kontakty między poszczególnymi osobami.?

Typowa kobieca przyjaźń: jeden dzień jest wszystko pięknie, dwie panienki chodzą trzymając się za rączki, spacerują po centrum handlowym no cud, miód i orzeszki.. Następuje dzień kłótni, bardzo przełomowy i znaczący. W tym dniu wkracza foch forever na pięć minut (z możliwością przedłużenia do całego dnia). Co się z nim wiąże.? Chamskie obrabianie tyłka, wrogie spojrzenia i udawanie, że "nienawidzę jej". Dzień trzeci.. Nieśmiałe spojrzenia, myślenie, która ma się pierwsza odezwać. w efekcie końcowym, obie odzywają się prawie w tym samym momencie, rzucając się jednocześnie w objęcia niemal płacząc. Typowe babskie kłótnie. Jako kobieta mam z nimi do czynienia i szczerze powiem są one szalenie denerwujące i męczące. Zwłaszcza z przyjaciółką. Dlatego apeluje do wszystkich Pań: nie kłóćcie się o bzdury, ponieważ wasza przyjaźń może na tym ucierpieć i później możecie tego żałować.. A czasu się nie cofnie..

Typowa męska przyjaźń: tu w sumie nie ma co pisać, bo męska przyjaźń jest według mnie monotonna i nudna. Jak się dwóch facetów pokłóci - nie ma czegoś takiego jak foch.. Co najwyżej jeden drugiemu da w pysk i po sprawie. Ewentualnie na zgodę wybiorą się do pubu na browara. I konflikt złagodzony. Między mężczyznami wszystko wydaje się prostsze, tylko dlaczego tak jest? Tego akurat nie wiem.

A jak to jest z przyjaźnią damsko - męską.? Większość ludzi pewnie twierdzi, że taki układ nie istnieje.. A jak to wygląda z mojej strony.? Uważam, że przyjaźń damsko - męska istnieje i jest to najlepsza możliwa przyjaźń. Dla mnie nie ważne jest to, czy mam przyjaciela czy przyjaciółkę. Ważne jest to, że mam kogoś bliskiego, kto jest równie szurnięty co ja i potrafi się ze mną dogadać. Kiedyś usłyszałam słowa, które do dziś mnie zastanawiają:

Prawdziwa przyjaźń może zakończyć się miłością, ale prawdziwa miłość nie może się zakończyć przyjaźnią.
 Z tym cytatem pozostawiam was w ten mroźny wieczór i czekam na wasze opinie oraz komentarze. :)
 

#1

Witam wszystkich. Serdecznie zapraszam do obserwowania mojego bloga. Jest to początek mojej przygody z blogowaniem. Wszystkie pytania, tematy, które chcielibyście poruszyć ze mną na blogu kierujcie na mój adres mailowy.

Wenus. :)