środa, 16 kwietnia 2014

#4

Ciężko jest wrócić. Do pisania, do zwierzeń, do ponownego otwarcia. Poddałam się na jakiś czas, uległam czemuś, co zabiło wszelkie chęci do działania. Jakiś czas temu pisanie było codziennością, wręcz rytuałem. Było przyjemnością, choć nie zawsze pisałam o rzeczach miłych i przyjemnych.  A jak to będzie teraz? Wrócić i starać się wszystko odbudować? 

Na samym początku chciałabym wszystkich przeprosić za tak długą nieobecność na blogu. Można powiedzieć, że "odwróciłam się" od niego, by w spokoju móc zająć się swoimi prywatnymi sprawami. Nie wszystko jest załatwione, nie wszystko udało się naprostować, ale próbuję. Z każdym dniem przybywa mi siły, ale są momenty, w których góruje nade mną bezsilność. Ale postanowiłam jedno. Jeśli już o coś walczę, to walczę do samego końca. Mimo wszystkich przeciwności  jakie spotykam na swojej drodze. Warto walczyć o to co daje nam szczęście.

Jedyne co mogłabym jeszcze wam przekazać: walczę o powrót tutaj. I mam nadzieję, że Wenus w garniturze zostanie ponownie przyjęta. Jeśli ktoś miałby jakieś pytania to możecie pisać w komentarzach.

Ściskam,
Wenus.